Słowo „prune" w brytyjskim slangu oznacza kogoś głupkowatego, niemądrego lub trochę tępego. Należy do tej samej kategorii co słowa „twit" czy „ninny" w brytyjskim angielskim. Nazwanie kogoś „prune" nie wywoła kłótni. To łagodna i żartobliwa obelga, która wyśmiewa kogoś, kto zrobił coś głupiego, a nie złośliwego.
Po raz pierwszy zetknąłem się z tym określeniem, oglądając brytyjski serial komediowy. Jedna postać spojrzała na swojego przyjaciela po wpadce i powiedziała: „Don't be such a prune" (Nie bądź takim głupkiem). Znaczenie brytyjskiego slangowego „prune" stało się od razu jasne dzięki tonowi wypowiedzi. Można to porównać z amerykańskim „don't be a goofball" czy „stop being a nut". Klimat jest ciepły i żartobliwy, w żaden sposób ostry. Brytyjscy znajomi mówią mi, że używają tego tak samo, jak przewraca się oczami na kumpla, który zgubił klucze.
Pochodzenie wyrażenia „prune" sięga samego suszonego owocu. Suszona śliwka ma ciemną, pomarszczoną skórkę, która nie wygląda zbyt atrakcyjnie. Ludzie zaczęli kojarzyć ten pomarszczony wygląd z zagubioną lub głupią miną. Wyobraź sobie kogoś, kto mocno mruży oczy, główkując nad czymś prostym. Wygląda „jak suszona śliwka". Z czasem nazwa owocu stała się skrótem na określenie osoby robiącej taką minę. Przejście od owocu do obelgi dokonywało się przez setki lat potocznej mowy.
Ten slang można znaleźć w brytyjskiej kulturze od dziesięcioleci. Czytając P.G. Wodehouse'a, zauważysz obelgi nawiązujące do owoców w całej serii powieści o Jeevesie. Seriale takie jak Blackadder i Fawlty Towers używają tego samego rodzaju łagodnych przytyków. Słowo „prune" idealnie wpisuje się w ten styl brytyjskiego humoru. Nikt tak naprawdę nie obraża się, gdy zostanie nazwany „prune". To rodzaj słowa, którego twoja babcia mogłaby użyć, gdy zrobisz coś głupiego przy stole.
Możesz się zastanawiać, czy to slangowe określenie ma związek z ogrodniczym przycinaniem (pruning). Oba słowa mają wspólny korzeń w łacińskim słowie „prunum", które oznacza śliwkę. Nazwa suszonego owocu „prune" pochodzi właśnie od tego łacińskiego słowa. Natomiast ogrodnicze przycinanie (pruning) wywodzi się od „putare" — innego łacińskiego słowa oznaczającego cięcie lub przycinanie. Choć oba słowa brzmią dla ucha tak samo, wyrosły z oddzielnych gałęzi drzewa języka łacińskiego. Slang nie ma nic wspólnego z przycinaniem roślin.
Warto zauważyć, że brytyjski slang jest pełen obelg nawiązujących do jedzenia, które brzmią dziwnie dla amerykańskiego ucha. „Lemon" oznacza wadliwą osobę lub produkt. „Turnip" to kolejne określenie na kogoś powolnego lub tępego. „Plum" może oznaczać coś dobrego lub kogoś głupiego, w zależności od kontekstu. Wszystkie te określenia mają ten sam łagodny ton co „prune". Droczą się, nie raniąc uczuć. Brytyjczycy kochają swoje stonowane obelgi, a jedzenie dostarcza im nieskończonego zapasu surowca do pracy.
Jeśli usłyszysz, że ktoś został nazwany „prune" w brytyjskim serialu lub książce, teraz już wiesz, co to znaczy. Nie ma to żadnego związku z sekatorami ani pracą w ogrodzie, mimo podobnej pisowni. Możesz nawet sam spróbować tego użyć, gdy znajomy zrobi coś głupiego. Powiedz po prostu „you absolute prune" z uśmiechem, a zrozumie, o co chodzi. To jedno z tych brytyjskich wyrażeń, które sprawdza się równie dobrze po tej stronie Atlantyku, gdy ludzie wiedzą, co masz na myśli.
Przeczytaj cały artykuł: Najlepsze sekatory ogrodowe dla każdego ogrodnika