Istnieje siedem głównych rodzajów nawadniania, które warto znać. Są to: zalewowe, zraszaczowe, kropelkowe, obrotowe (pivot), bruzdowe, podpowierzchniowe kropelkowe i ręczne podlewanie. Każda metoda dostarcza wodę do roślin w inny sposób. Właściwy wybór zależy od wielkości ogrodu i budżetu.
Przekonałem się o tej różnorodności na własne oczy podczas wizyty na lokalnej farmie zeszłej wiosny. Farmer używał ogromnych ramion obrotowych na 50 hektarach kukurydzy. Każde ramię obracało się powoli i rozpylało wodę z podnoszonych głowic. Półtora kilometra dalej moja działka w ogrodzie społecznym korzystała z linii kropelkowych, by podlewać pojedyncze pomidory jedna po drugiej. Różnica w skali była ogromna. Ale oba systemy świetnie spełniały swoją rolę na danym terenie.
Porównanie metod nawadniania sprowadza się do tego, jak każdy system dostarcza wodę do korzeni. Nawadnianie zalewowe pozwala wodzie spływać po płaskim terenie grawitacyjnie. Jest proste, ale traci nawet 50% wody przez spływ i parowanie. Zraszacze rozpylają wodę przez obrotowe głowice i osiągają około 50–70% wydajności. Nawadnianie kropelkowe podaje wodę przez małe emitery bezpośrednio do strefy korzeniowej, osiągając 90% lub więcej. System obrotowy (pivot) montuje zraszacze na długich ramionach na kołach, które obracają się wokół studni. Nawadnianie bruzdowe kieruje wodę rowkami między rzędami upraw.
Dane USGS pokazują, że amerykańskie farmy pobierają 118 000 milionów galonów dziennie na 63 500 tysięcy akrów. To ogromne zapotrzebowanie na wodę skłania rolników do lepszych systemów. Dane USDA pokazują, że systemy ciśnieniowe wzrosły z 37% do 74% na zachodnich gruntach uprawnych. Grawitacyjne metody zalewowe kurczą się z roku na rok, gdy koszty wody rosną, a ceny sprzętu kropelkowego spadają.
Wybór między różnymi systemami nawadniania staje się łatwiejszy, gdy dopasujesz metodę do skali. Ręczne podlewanie wężem lub konewką sprawdza się na małych powierzchniach poniżej 5 metrów kwadratowych. Pomyśl o ziołach na balkonie lub kilku donicach na tarasie. Nawadnianie kropelkowe obsługuje większość ogrodów przydomowych w zakresie 5–200 metrów kwadratowych. Daje najlepsze oszczędności wody przy tej skali. Zraszacze mają sens na trawnikach i otwartych przestrzeniach powyżej 200 metrów kwadratowych, gdzie prowadzenie linii kropelkowych byłoby zbyt czasochłonne.
Nawadnianie podpowierzchniowe zasługuje na osobną wzmiankę. Rurki są zakopane 10–30 cm pod ziemią. To ukrywa system i dostarcza wodę jeszcze bliżej korzeni. Rolnicy stosują je w sadach i na polach lucerny. Ogrodnicy domowi używają ich pod trawnikami, gdzie nawadnianie kropelkowe na powierzchni wyglądałoby nieestetycznie. Wadą są trudniejsze naprawy, bo trzeba kopać, żeby dotrzeć do zatkania lub wycieku.
Przez całe lato ręcznie podlewałem swój pierwszy ogródek ziołowy. Zajmowało mi to 20 minut każdego ranka, a i tak zdarzały mi się przerwy, gdy życie stawało się zbyt intensywne. Przejście na mały zestaw kropelkowy zredukowało ten obowiązek do zera codziennego wysiłku. Timer uruchamiał wodę za mnie, gdy spałem. Ta jedna zmiana oszczędziła mi godziny każdego miesiąca, a zioła rosły lepiej.
Zacznij od zmierzenia powierzchni ogrodu i dopasowania jej do odpowiedniego poziomu. Większość ogrodników przydomowych wybiera nawadnianie kropelkowe jako idealny kompromis między kosztem a efektami. Podstawowy zestaw kropelkowy kosztuje 100–300 zł w zależności od wielkości grządki. Pełna instalacja zraszaczowa może kosztować 2000 zł lub więcej za części i robociznę. Wybierz metodę pasującą do Twojej przestrzeni, a Twój portfel będzie Ci wdzięczny.
Przeczytaj cały artykuł: Przewodnik po nawadnianiu kropelkowym w przydomowych ogrodach