Tak, doniczki samopodlewające działają i to bardzo dobrze. Badania przeprowadzone na renomowanych uniwersytetach potwierdzają to konkretnymi danymi dotyczącymi oszczędności wody i zdrowszych roślin. Doniczki te wykorzystują zbiornik, który dostarcza wodę do korzeni za pomocą knota, a metoda ta sprawdza się w testach.
Zeszłego lata przeprowadziłem własny test z dwoma sadzonkami pomidorów tego samego rozmiaru i odmiany. Jedna trafiła do doniczki samopodlewającej, druga do standardowej doniczki z terakoty. Do sierpnia skuteczność systemu kapilarnego była widoczna gołym okiem. Pomidor w doniczce samopodlewającej miał grubsze łodygi, ciemniejsze liście i około 30% więcej owoców niż jego sąsiad. Doniczka z terakoty wysychała w upalne dni, a kilka pominiętych podlewań mocno cofnęło rozwój rośliny.
Moja żona też zauważyła, że ogródek ziołowy radzi sobie lepiej po zmianie doniczek. Bazylia w doniczce samopodlewającej przez całe lato wypuszczała świeże liście. Ta w starej glinianej doniczce wypuściła pędy nasienne już w połowie lipca, bo ziemia zbyt szybko wysychała między porannymi podlewaniami. Dwa testy obok siebie w jednym sezonie przekonały nas oboje do tej koncepcji.
Nauka opiera się na zjawisku kapilarności. Woda przemieszcza się w górę przez drobne przestrzenie w glebie, podobnie jak ręcznik papierowy wchłania rozlany płyn od dolnej krawędzi. Dzięki temu korzenie utrzymują stały poziom wilgotności bez wahań typowych dla ręcznego podlewania. Podlewanie od góry zalewa glebę, a potem pozwala jej wyschnąć przed kolejną porcją wody. Zbiornik dostarcza wodę od dołu w wolnym, równomiernym tempie, a korzenie pobierają ją w miarę potrzeb.
Badanie przeprowadzone na University of South Australia przetestowało to na większą skalę. Zespół porównał grządki kapilarne z grządkami podlewanymi od góry. Grządki kapilarne zużywały nawet o 50% mniej wody, jednocześnie produkując więcej żywności. Owoce pomidorów były słodsze i miały mniej pęknięć. Korzyści z wydajności systemu kapilarnego utrzymywały się przez więcej niż jeden sezon uprawowy, więc wyniki nie były przypadkowe.
Oszczędność wody wynika z tego, że zbiornik eliminuje dwa główne źródła strat. Przy podlewaniu od góry wilgoć ucieka do powietrza, zanim korzenie zdążą ją pobrać. Nadmiar wody spływa przez dno doniczki na ziemię. Zamknięty zbiornik pod glebą eliminuje oba problemy. W upalny lipcowy dzień standardowa doniczka może stracić połowę wody przez parowanie do południa. Doniczka samopodlewająca przechowuje tę wodę bezpiecznie, aż korzenie ją pobiorą.
Możesz sprawdzić, czy Twoja doniczka prawidłowo transportuje wodę, wykonując prosty test. Napełnij zbiornik do pełna i odczekaj 24 godziny. Wciśnij palec na głębokość około pięciu centymetrów w glebę. Powinna być wilgotna, ale nie mokra. Następnie sprawdź na głębokości siedmiu centymetrów. Gleba powinna być wilgotna na całej głębokości. Jeśli wierzchnia warstwa jest sucha, a dół przesiąknięty wodą, knot może być zatkany lub podłoże jest zbyt zbite, by woda mogła się podnosić.
Spróbuj zastosować bardziej grubą mieszankę z dodatkiem perlitu, jeśli gleba jest zbyt mokra na dole i zbyt sucha na górze. Mieszanka z około 30% perlitu pozwala wodzie podciągać się szybciej i bardziej równomiernie. Ta jedna poprawka rozwiązuje większość problemów z podciąganiem kapilarnym w nowych ustawieniach.
Efekty doniczek samopodlewających sumują się przez cały sezon. Mniej czasu z wężem ogrodowym, mniej roślin straconych przez pominięte podlewania i silniejszy wzrost na całej linii sprawiają, że te doniczki to rozsądny wybór. Zacznij od jednej doniczki, przeprowadź własny test, a dowody pojawią się w ciągu kilku tygodni użytkowania.
Przeczytaj cały artykuł: Donice samopodlewające: kompletny poradnik