Możesz sikać na kompost mniej więcej raz lub dwa razy w tygodniu w małych ilościach, żeby dać pryzamie silny zastrzyk azotu. Najlepiej sprawdza się około szklanki na raz. Więcej grozi nadmiernym zawilgoceniem pryzmy, co spowalnia proces zamiast go przyspieszać.
Wypróbowałem to na pryzmie, która stała zimna od tygodni. Brązowe i zielone materiały tam były, ale nic się nie działo. Przez dwa dni z rzędu dodawałem rozcieńczony mocz do środka pryzmy. W ciągu 48 godzin temperatura wewnętrzna skoczyła z chłodnej w dotyku do tak ciepłej, że para unosiła się z wierzchu po przekopaniu. To wystarczyło, żeby przekonać mnie, że ten trik warto włączyć do rutyny.
Nauka za tym stojąca jest prosta. Ludzki mocz ma stosunek węgla do azotu na poziomie około 0,8:1. To czyni go jednym z najpotężniejszych darmowych źródeł azotu. Większość resztek kuchennych ma stosunek rzędu 15:1 do 25:1 dla porównania. Dodanie moczu do suchych, bogatych w węgiel brązowych materiałów zamienia go w aktywator kompostu. Budzi mikroorganizmy i sprawia, że zaczynają intensywnie żerować.
Pomyśl o pryzmie kompostowej jak o ognisku. Brązowe materiały to polana, a azot to podpałka. Za dużo podpałki zalewa ogień. Ale odpowiednia ilość sprawia, że wszystko pali się gorąco i szybko. Właśnie to robi zastrzyk azotu dla twojej pryzmy. Karmi bakterie, żeby mogły przetwarzać materiał węglowy z maksymalną prędkością.
Trzymaj się jednej szklanki lub mniej za każdym razem, gdy dodajesz mocz do pryzmy. Możesz go rozcieńczyć wodą w proporcji 10:1, jeśli chcesz równomierniej rozprowadzić go po powierzchni. Zawsze dorzuć garść suchych brązowych materiałów, jak poszarpana gazeta czy suche liście. Brązowe materiały wchłoną nadmiar wilgoci i uchronią pryzmę przed przemoczeniem. Mokra, pozbawiona powietrza pryzma staje się beztlenowa i zaczyna okropnie śmierdzieć.
Jeśli używasz kompostownika obrotowego, wlej mocz przed obrotem. Rotacja rozprowadzi ciecz po całym materiale wewnątrz. Dzięki temu każdy kawałek brązowego materiału ma kontakt z tym źródłem azotu. Na otwartej pryzmie wylewaj mocz w kierunku środka, gdzie temperatura jest najwyższa. Bakterie w gorącej strefie natychmiast wykorzystają ten azot.
Warto wspomnieć o jednej kwestii bezpieczeństwa. Unikaj dodawania moczu do kompostu, który planujesz rozsypać na rośliny gotowe do zbioru. Świeży mocz zdrowych osób jest sterylny, ale stary mocz może sprzyjać rozwojowi bakterii na powierzchni warzyw liściastych. Odczekaj przynajmniej miesiąc po ostatnim zastosowaniu, zanim użyjesz tego kompostu na roślinach jadalnych. Przy kwiatach i drzewach, z których nic nie jesz, nie musisz w ogóle czekać.
Mocz możesz też wykorzystać do rozkręcenia zupełnie nowej pryzmy. Wymieszaj brązowe i zielone materiały jak zwykle, a potem dodaj szklankę rozcieńczonego moczu do środka. To daje bakteriom natychmiastowe źródło pożywienia i pomaga pryzmie osiągnąć optymalną temperaturę w ciągu pierwszego tygodnia. Bez tego impulsu nowe pryzmy mogą stać zimne przez dwa tygodnie lub dłużej, zanim same zaczną pracować.
Teraz dodaję mocz do kompostu w każdy poniedziałek i czwartek w ramach mojej ogrodowej rutyny. Pryzmy nagrzewają się szybciej, kończą się wcześniej, a ja wydaję mniej pieniędzy na nawóz w workach co roku. Za pierwszym razem sikanie na kompost wydaje się dziwne. Ale wyniki mówią same za siebie, gdy widzisz parę unoszącą się z pryzmy, która jeszcze dwa dni temu była zupełnie zimna. Spróbuj w tym tygodniu i patrz, jak twoja pryzma ożywa.
Przeczytaj cały artykuł: Kompostownik obrotowy – poradnik dla początkujących